Jaki Skyrim taki Fallout. 7 grzechów RPG Bethesdy

Jaki Skyrim taki Fallout. 7 grzechów RPG Bethesdy

Bethesda jaka jest, każdy widzi. Należące do wydawcy studio deweloperskie kojarzymy przede wszystkim z popularnymi seriami RPG w postaci The Elder Scrolls oraz przywróconego do życia w 2008 roku Fallouta. Obie marki zrzeszają ogromne społeczności fanów, a poszczególne gry otaczane są oddzielnym kultem. Na dzień dzisiejszy portfolio firmy zamyka niechlubny Fallout 76, którego grzechy stanowią temat na osobny artykuł. W niniejszym zestawieniu skupimy się jednak na produkcjach singlowych, które budują swoisty paradoks erpegów Bethesdy – produkcji tyleż grywalnych, co niedopracowanych. Przedstawiona lista jest oczywiście subiektywna, niektórzy wymienione bolączki uznają za zalety, a jeszcze innym nie przeszkadzają one na tyle, aby obniżyć ocenę dla poszczególnych gier. Tak czy siak, ponarzekać zawsze wolno - zapraszamy do lektury!

Duży, ale pusty świat

Wielkość mapy zawsze była pewnym wyznacznikiem jakości w grach cRPG. Więcej jednak nie zawsze znaczy lepiej, czego dowodem są ogromne prowincje, po których poruszamy się w kolejnych Elder Scrollsach i bethesdowych Falloutach. Dwie dekady temu gracze nabierali się jeszcze na światy generowane losowo, ale dzisiaj oczekujemy piaskownic wypełnionych zróżnicowaną i przemyślaną zawartością. Tymczasem pogrążony w wojnie domowej Skyrim przypomina raczej rezerwat przyrody, w którym częstszym widokiem jest jeleń na rykowisku niż krwawa bitwa Cesarskich z Gromowładnymi. Podobnie się sprawy mają także w innych prowincjach Tamriel oraz zniszczonych po wojnie nuklearnej stanach USA. Szybko rzuca się w oczy też kopiuj/wklej w projektach różnych lokacji tego samego typu - po odwiedzeniu kilku identycznych jaskiń, dwemerowych ruin, miasteczek widmo czy opuszczonych stacji metra, zaczynamy się zastanawiać, po co właściwie to robimy.

Powtarzalne zadania poboczne

Przyjmij questa, udaj się do lokacji, w której odzyskasz jakiś przedmiot. czy też zabijesz lub uwolnisz jakiegoś NPCa, a następnie wróć do zleceniodawcy po nagrodę. I tak do znudzenia. Okej, ktoś zapyta, czego tu wymagać, skoro eksploracja, walka, kradzieże i rozmowy to właściwie wszystko, czym się w tych grach zajmujemy. Jakości i dopracowania, odpowiem. Bo przecież można, czego dowodem są chociażby zwariowane zachcianki daedrycznych książąt czy niektóre zlecenia Mrocznego Bractwa ze "scrollsów", a także wątek wysadzenia Megatony lub rozwikłanie tajemnicy domu Cabotów z Falloutów 3 i 4 (o całokształcie powierzonego Obsidianowi New Vegas nie wspominając). Zdecydowanie przydałoby się więcej rozbudowanych intryg, upiornych historyjek i łamania schematów, a mniej "kolejnych osad potrzebujących naszej pomocy".

Mało wyraziste postacie

Protagonista w grach Bethesdy z założenia jest everymanem, którego przyszłość nie odgrywa większej roli wobec czynów, jakich dopiero dokonać ma nasz bohater. Mamy maksymalnie utożsamić się z kierowanym przez nas herosem i sami napisać jego legendę, toteż proces tworzenia postaci i luki w jej biografii są w pełni uzasadnione. Nie usprawiedliwia to jednak armii nijakich NPC, zbyt podobnych do siebie i zlewających się w szarą, niezapadającą w pamięć papkę. Postacie występujące w The Elder Scrolls zwykle w dużej mierze bazują na stereotypach opisujących poszczególne rasy zamieszkujące Tamriel, stąd ciężko odróżnić jednego przebiegłego khajita lub walecznego Norda od drugiego o niemal identycznym wyglądzie. Wyjątki potwierdzające regułę oczywiście są, zwłaszcza w Falloutach, w których łatwiej o oczytanego mutanta czy ghoula-biznesmena. Mimo wszystko w obu seriach próżno szukać postaci prawdziwie ikonicznych, których wątki faktycznie motywowałyby nas do czynienia dalszych postępów w fabule.

Bugi i glitche

Tego podpunktu nie mogło tutaj zabraknąć. Z jednej strony zabawne, niektóre wręcz kultowe, dzięki czemu gry zyskują większy rozgłos (np. za sprawą licznych memów), z drugiej zaś frustrujące i skutecznie zabijające immersję. Przenikające tekstury czy konna wspinaczka po pionowej ścianie to jedno, ale błąd uniemożliwiający ukończenie zadania czy uszkodzony save po 100 godzinach gry to już zupełnie inna para kaloszy. Miodna rozgrywka i przestarzały silnik wymagający ciągłego patchowania wyrosły na przestrzeni lat na nieodłączne symbole RPG Bethesdy. Pytanie tylko, na jak wiele można sobie pozwolić, wydając tak niedopracowane gry? Przypadek Fallouta 76 pozwala stwierdzić, że cierpliwość i tolerancja graczy właśnie się wyczerpała.

Znikomy wpływ decyzji gracza na świat gry

Decyzje w grach RPG to coś, co tygryski lubią najbardziej. Każda gra z flagowych serii Bethesdy oddaje do dyspozycji gracza wielki świat pełen zadań do wykonania. Przebieg niejednej z tych misji zakłada dokonanie wyboru, zwykle składając na ręce naszego bohatera los jakiegoś NPC lub zadecydowanie pomiędzy otwartym atakiem a dyskretnym sabotażem na tyłach wroga. Niestety, poza nielicznymi wyjątkami, jak możliwość wysadzenia miasta Megatona w Falloucie 3, najczęściej nasze decyzje nie wywierają żadnego widocznego wpływu na świat przedstawiony, a wszystkie podjęte przez nas działania tak czy siak prowadzą do uruchomienia tego samego skryptu kończącego danego questa. Znakomita większość zadań pobocznych w The Elder Scrolls i Falloutach stanowi odrębną historię, jest osobną mini-grą z własną mini-fabułą, która nie łączy się z innymi questami w większą całość. A szkoda, bo wcielając się w bohatera, który poświęca długie godziny, zmieniając świat na lepsze, chcielibyśmy widzieć jakieś efekty naszych działań. Zapewne taka jest cena nieliniowości rozgrywki, aczkolwiek przy odrobinie kreatywności można by osiągnąć na tym polu znacznie więcej. Kilka zapętlonych ścieżek dialogowych, w których mieszkańcy rozpoznają nas jako Smocze Dziecię czy Samotnego Wędrowca to jednak trochę za mało.

Cała zawartość dostępna od początku rozgrywki

Nieliniowa fabuła jest w przypadku omawianych gier zarówno wadą, jak i zaletą. Gracze z pewnością cenią sobie wolność, jaką otrzymują w erpegach Bethesdy. Tradycją stało się tu rzucanie gracza na głęboką wodę zaraz po ukończeniu tutorialu. W tym momencie możemy zarówno zabrać się za wątek główny, jak i rzucić w wir eksploracji i zaliczania zadań pobocznych. W tym drugim przypadku ani się obejrzymy, jak palcem u nogi wykaszamy całe armie odziani w daedryczną zbroję czy najlepszy pancerz wspomagany. I w tym momencie dochodzimy do wniosku, że wypadałoby w końcu ugryźć główną linię fabularną i zacząć naszą podróż od zera do bohatera, w rzeczywistości będąc już najpotężniejszą istotą na całej planecie. Trochę się to gryzie, kiedy po zdmuchnięciu bossa jednym ciosem otrzymujemy gratulacje za wygranie wielkiej bitwy, a nagrodą jest przedmiot, po który nawet byśmy się nie schylili, znajdując go na ziemi. Podobnie komicznie wygląda sytuacja, w której jako legendarny wojownik, przywódca wszystkich gildii na kontynencie, musimy zająć się zbieraniem ziółek czy pustych butelek. Pewnie, nikt nie lubi odgórnych ograniczeń, niewidzialnych ścian i bramek poziomowych, ale istnieją przecież znacznie bardziej kreatywne metody odkrywania kolejnych kart wraz z osiąganymi postępami w fabule.

Krótki i niezbyt efektowny wątek główny

Jeśli można wskazać jedną rzecz, dla której NIE kupuje się Elder Scrollsów i Falloutów, to będą to perypetie bohaterów ukazywane w wątku głównym. Obie serie to wielkie, budowane latami uniwersa z własną, rozpisaną na całe wieki historią i mitologią, tworzące fantastyczne światy ze świetnym klimatem i zróżnicowanymi, zwalczającymi się frakcjami. I o ile w teorii rzeczywiście przeżywamy epickie przygody, dokonując wielkich czynów, które zapisują się złotymi zgłoskami na kartach dziejów tych światów, tak w praktyce Bethesda nie przykłada do zadań głównych należytej uwagi.

Misje związane z podstawową osią fabularną są często nie do odróżnienia od questów pobocznych. Jest ich mało, są krótkie i nie oferują specjalnych, dedykowanych im mechanizmów w rozgrywce. Brakuje też dopracowanych cutscenek na silniku gry, o intrze czy outrze w CGI nie wspominając. Cierpi na tym stosunek wysiłku do nagrody, bo przecież napisów końcowych nie poprzedza tylko tych kilka śmiesznych zadanek, ale też dziesiątki godzin spędzonych na żmudnym expieniu naszej postaci i pozyskiwaniu topowego ekwipunku. Udało nam się w końcu uratować świat, lub na zawsze odmienić jego losy, a my, zamiast czerpać z tego satysfakcję, zastanawiamy się, czy to serio jest już wszystko, co twórcy dla nas przygotowali. Wydawca konsekwentnie skąpi dolarów na produkcję solidnych epilogów, wobec czego godne zamknięcie akcji u Bethesdy musimy sobie wyobrażać.

Oceń:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Komentarze

Odśwież
Avatar Infernalmoon

20 marca, 14:50

Ja z tych dwóch serji pamiętam tylko 4 : Tes arena, tes2 daggerfall, fallout 1 I 2. Jak już Bethesda skaziła to swymi parszywymi łapskami to każdą następną cześć robili coraz gorzej. I finał taki że f 1 i 2 miały fabułę i wiele opcji dialogowych do wyboru to f4 bida 4 opcje dialogowe z Tes5 podobnie gra wręcz karze ci iść tylko jedna stronę.

Avatar ddawdad

Edytowano - 19 marca, 17:36

Jedyny dobry Fallout od Bethesdy, to New Vegas, ale to tylko dlatego, że byli tylko wydawcą, natomiast developerem był Obsidian i jaki tego wynik? Dla wielu najlepszy( w tym dla mnie) Fallout. Niech już sprzedadzą prawa do tej marki, bo mi szkoda patrzeć jak jest mordowana...

Avatar tarcza_w_ciemnosci

19 marca, 17:48

@ddawdad: Wyobraź sobie Fallouta od Redów...

Avatar stepson

Edytowano - 19 marca, 17:55

@tarcza_w_ciemnosci: Fallout wykonany tak dobrze jak Wiedźmin 3 to moje marzenie. Ale wątpię by CD Project był w stanie to odkupić. Może ewentualnie po wyjściu Cyberpunka. Natomiast idealnym i realnym kandydatem na nowych twórców Fallouta jest Rockstar. To by było przepiękne. Oczywiście taki fallout musiałby mieć akcję osadzoną za zachodnim wybrzeżu, żeby nie marnować potencjału.

Avatar ddawdad

19 marca, 17:59

@tarcza_w_ciemnosci: Czyli dobra historia i słaby gameplay? Wolę raczej kogoś kto ogarnia robienie obu tych rzeczy.

Avatar kroganin

19 marca, 20:23

@ddawdad: Prędzej Redzi wymyśla własne post-apo, niż kupią jakąś znaną markę.

Avatar stepson

19 marca, 20:30

@kroganin: Redzi rozpoczynają karierę światową, jeszcze słabo obrośli w piórka, mimo dużych sukcesów.

Avatar kroganin

19 marca, 20:33

@stepson: Tak naprawdę jedynym ich sukcesem jest Wiesiek 3, bo pierwsza i druga część nie była, aż tak znana.

Avatar ToFFeXPL

19 marca, 21:32

@kroganin: Ale dzięki 3 części reszta zyskała popularność

Avatar kroganin

19 marca, 23:06

@ToFFeXPL: No tak średnio bym powiedział.

Avatar Andrzej_Duda

19 marca, 23:00

Morrowind > Oblivion > Skyrim

Avatar Errror_Sans

Edytowano - 19 marca, 09:31

Jestem fanem the elder scrolls ale morrowinda i daggerfalla a nie skyrima i uważam że albo bethesda powinna zacząć sie słuchać fanów i nie skąpić pieniędzmi na swe gry albo najlepiej zbankrutować i sprzedać prawa do fallouta i the elder scrolls, fallouta najlepiej dla obsidianu a scrollsy dla cd projektu chyba że ktoś zna kogoś kto by lepiej wykorzystał prawa do the elder scrolls

Avatar SieGraSieMa

19 marca, 09:58

@Errror_Sans: Ja uważam, że Bethesda się rozleniwiła strasznie. Wcale nie tak dużo się zmieniło w mechanice tych gier między Morrowindem a Falloutem 4, a oni nadal nie zamierzają zmieniać silnika. Czarno widzę nadchodzące gry...

Avatar Errror_Sans

19 marca, 11:41

@SieGraSieMa: właśnie, nie wiem co ciekawego mogliby pokazać na e3 że tak sie jarają tą prezentacją

Avatar kroganin

19 marca, 20:26

@Errror_Sans: The Elder Scrolls Skyrim 2, AleInneGóry. Już można się domyślić, że świat będzie duży i pusty, a NPC będą wkurzające jak w Skyrimie

Avatar korus

19 marca, 14:26

Mimo swoich wad to do Skyrima kocham wracać po kilku miesięcznych przerwach by znowu zanurzyć się w ten niesamowity, nordycki świat :D

Avatar RevanShan

19 marca, 09:45

Ja tam mam gdzieś główny wątek w F4. Wychodzę z krypty 111 i zaczyna się po prostu eksploracja. Fabułę cisnę tylko po to, żeby przybyło Bractwo Stali (mające piękne wejście) i żeby dostać się do Instytutu. Tylko czasem chłonąc klimat zrujnowanego Bostonu i Wspólnoty podśmiewam się w myśli "A nie powinienem szukać tego...eee... Shauna?". Poza tym bawię się w Tonego Starka robiąc nazbyt pokaźną kolekcję pancerzy wspomaganych i czyszcząc Wspólnotę ze wszystkiego co plugawe.

Gra sama w sobie jest świetna, ale fabuła w niej to kiepski pomysł, bo wątki poboczne są zbyt wciągające, żeby się nią przejmować.

*Ta strona została przejęta przez Bractwo Stali dla waszego dobra.*
-Ad Victoriam

Avatar brainiac

19 marca, 09:56

@RevanShan: Mam podobnie. F4 jest dobry tak długo, jak długo skupiasz się na eksploracji i generalnie codziennym życiu na pustkowiach. Jako Fallout, w którym fabuła ma kluczowe znaczenie, sprawdza się słabo, ale jako shooter z elementami RPG jest naprawdę dobrą grą. Sam ponad 150 godzin spędziłem i napisy końcowe widziałem tylko 2 razy :p

Avatar RevanShan

19 marca, 12:51

@brainiac: I tak lepiej niż ja :o
4 postacie, 1 napisy końcowe i w końcu postanowiłem trochę ruszyć się, żeby ukończyć po stronie Bractwa Stali, a raczej skompletować unikalny pancerz wspomagany xd

Ogólnie ta fabuła jest dość nijaka i czasem pozbawiona sensu. W sensie... Porwali bohatyrowi syna i ojoj, trzeba dorwać porywacza. Im dalej tym dowiadujesz się, Shaun jest już starszy od głównego bohatera, Kellogg też jest de facto chodzącym trupem...wut xD
Nie wiem jak Ciebie, ale mnie już bardziej wciągnęły wątki towarzyszy, jak choćby Nick Valentine, kolejna osada potrzebująca pomocy, albo Paladyn Danse :v

Avatar brainiac

19 marca, 13:11

@RevanShan: O to to, rzeczywiście wątki towarzyszy są zwyczajnie lepsze niż główna fabuła :d

Ogólnie wątek poszukiwań Shauna traci na znaczeniu wobec innych wydarzeń, generalnie bohater wychodzi na trochę samolubnego, skupiając się na tym, gdy od niego zależą losy całego świata. Aczkolwiek plot twist z tożsamością syna jest nawet spoko

Avatar SockedGuard

19 marca, 12:46

Akurat wątek główny w Tes Oblivion mi się podobał. Też w Oblivionie widać było świat po wątku głównym np. Główna wieża w cesarskim mieście zamieniona na wielkiego smoka. Naprawdę chciałbym zagrać w obliviona z ładniejszymi postaciami

Avatar brainiac

19 marca, 12:47

@SockedGuard: Tylko gdyby nie to skalowanie poziomów ;x

Avatar Slenderowiec2012

19 marca, 09:14

Od kiedy na tej stronie są artykuły

Avatar niemamnietu

19 marca, 09:10

Czekam, aż fani zaczną dyskutować, że tak nie jest.

Możesz opublikować ten tekst na swojej stronie www (np. blogu).
Odnośnik tekstowy:

Podgląd: Jaki Skyrim taki Fallout. 7 grzechów RPG Bethesdy

Bardzo dużo radości sprawi nam też taki link "Teksty":

Podgląd: Teksty

Sprawdź czy masz wymagane wtyczki, a następnie opisz dokładnie problem najlepiej ilustrując go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

Polecane teksty

Cytaty z babskiego forum

Na początku było miło i kulturalnie... a teraz jesteśmy prawie dwa lata po ślubie i po czterech latach znajomości i mój mąż potrafi:
Pierdnąć bez żenady...

Zobacz cały tekst

Rozmowa GG cz.4

Karolinka (13:00)
ej jak ty robisz takie opisy na gadu gadu?

Zobacz cały tekst

Gubienie kalorii

Ile kalorii stracisz podczas wykonywania następujących czynności:
1. Rozbierając partnerkę
a) z jej przyzwoleniem 12 kcal
b) bez jej zgody 187 kcal

Zobacz cały tekst

Rodzaje gówna cz. 2

Gówno Artysty - niezwykle cenne i doceniane, o-ba: nie ma droższego gówna na świecie. Jak to powiadają: wielka sztuka krytyki się nie boi.
Gówno U-Boot - Po wysraniu gówno zanurza się w muszli i rozpoczyna polowanie na alianckie bobki.

Zobacz cały tekst

Jak on go zobaczył?

Pewien facet jest ubrany na czarno. Ma czarne spodnie, skarpetki, kurtkę, rękawiczki i czapkę. Idzie tak ulicą, na której nie świeci się żadna latarnia, niebo jest zachmurzone, w oknach domów też nie widać żadnych świateł.

Zobacz cały tekst

Masz problemy z komputerem - dzwoń do serwisu

Klient: Więc ten modem pozwoli mi się podłączyć do Internetu, tak?
Sprzedawca: Tak, oczywiście.
Klient: Ale to jest najnowsza wersja Internetu, prawda?
Sprzedawca: Eeeee... uhm... no tak...

Zobacz cały tekst