Z pamiętnika kłamcy

Poniedziałek
Dzień zaczął się wspaniale! Już przy śniadaniu udało mi się okłamać żonę, że nie muszę dziś iść do pracy, bo jest święto naszej Uczelni. A przecież moja Uczelnia obchodziła już święto w poprzednim roku a poza tym ja nie pracuje na żadnej Uczelni. Dostałem za to dodatkową porcję owsianki akonto drugiego śniadania, które zwykle robi mi do pracy. Na drugie śniadanie zjadłem więc pod nieobecność mej połowicy czwarte danie z obiadu, a gdy Monika wróciła, wmówiłem jej, że zrobił to kot. Nawet nie zauważyła, że nigdy nie mieliśmy kota. Na obiad był kot, ale trochę źle przyprawiony. Gospodyni jak zwykle go przypaliła. Szkoda, że nie mam żony, może gotowałaby lepiej. W telewizji jakiś durny program o lotach na Marsa, to już leciało w zeszłym roku chyba, w każdym razie już przed wyjazdem mojej babci na wakacje na Wenus. Okazuje się, że ta dodatkowa porcja dżemu na śniadanie to nie był dżem, tylko konfitury z muchomorów. Gdybym wiedział wcześniej, to bym się pochorował, a tak, to tylko odbijało mi się do kolacji. Na którą kot podał mi telewizor saute, więc niestety nie obejrzę więcej tej relacji z podboju Saturna.

Wtorek
Byłem w pracy. Niestety, znów cały dzień udawałem, że coś robię. W sumie, lubię udawać, ale ile można? Wytrzymałem tylko do 22, kiedy to powiedziałem szefowi, że noga moja więcej nie postanie w jego firmie! Po czym dumnie wyjechałem na swoim wózku za próg. Od czasu tego wypadku, w którym straciłem obie dolne kończyny nie lubię się poruszać inaczej, jak rowerem. Zbiegłem radośnie po schodach, czując się wolny jak ptak, ale okazało się, że zapomniałem kluczy od windy. Musiałem się wrócić aż na trzecie piętro. Całe szczęście, że okno było otwarte, mogłem spokojnie wlecieć od razu do środka, a nie siedzieć jak głupi na parapecie i stukać dziobem w szybę, jak ostatnio. Niestety, sprzątaczka wytarła już ścierką dane z twardego dysku i sporo czasu zajęło mi ich ponowne wpisywanie. Zwłaszcza, że miałem do dyspozycji tylko wygięty gwóźdź i czepek kąpielowy. Czepkiem jeszcze jakoś szło, ale gwóźdź co chwila rysował powierzchnię dysku i musiałem mazać gumką. Myszką; kupił mi ją szef na ostatnie urodziny, sto pięćdziesiąte trzecie chyba, bo skarżyłem się, że mój komputer jako jedyny nie ma myszki! Oczywiście, nie miałem na myśli MOICH sto pięćdziesiątych trzecich urodzin, ja nie jestem aż tak stary! Ale za rok, na dwieście dwudzieste drugie, poproszę o budkę dla ptaków, żeby myszka miała gdzie spać. Jak mnie mąż z domu wyprosi, będę miała się gdzie schronić na noc, bo kto jak kto, ale mój chomik mnie przecież nie wygoni?

Środa
Dziś cały dzień kopałem dół. Zacząłem od płotu, a skończyłem o piątej po południu. Sąsiad początkowo patrzył na mnie z politowaniem, potem nieufnie, ale gdzieś tak koło 11 też zaczął kopać. Na wszelki wypadek. O 13 kopała już cała nasza ulica. Trochę mieliśmy kłopotów na mijankach, bo się nasze doły często krzyżowały. A to dlatego, że mamy sporo kanalizacji pod asfaltem i nikomu się nie chciało tego tałatajstwa z ziemi wyciągać, tylko wszyscy szli na łatwiznę i obchodzili bokiem. Kilka razy musiałem kopać tunel pod dołem sąsiada, bo nie chciało mi się czekać na zmianę świateł. Tuż przed końcem kopania, koło 18, zasypało koleżankę z domku naprzeciwko, szukaliśmy jej z latarkami do południa. A mówią, że przyjaciela trzeba ze świecą szukać! Ze świecą zeszło by nam do rana! Po wykopkach zasłużony odpoczynek na działce, pieliłem kwiatki na grządce z chwastami, dziwne, że one co roku tam rosną, choć je ciągle wyrywam a ostatnio nawet opryskałem wodą przed prasowaniem! Prasowałem na kant, sąsiadka mówi, że wyglądam bardzo sexy w czapce i szaliku z zaprasowanymi kantami, więc noszę czapkę i szalik nawet w lecie, kiedy z nieba leje się żar i coca-cola.

Piątek
Gdzieś zginął mi cały dzień, to przez ten wieczorny seans kinowy z Olą. Film im się urwał i nie chciałem być gorszy; czego to człowiek nie zrobi, żeby zaimponować kobiecie! Po filmie poszliśmy z Anią na tańce, ale to były jakieś nowomodne wygibasy w stylu retro, a my lubimy tylko staroświeckie kawałki w stylu rap i hip-hop. Zostawiłem Anię i poszedłem przekąsić coś z Karoliną do McDonalda. Niestety, był taki tłok, że nie szło się dopchać do kasy! Nie mówiąc o dopchaniu się do jedzenia. Postanowiłem skorzystać z usługi McDrive i podjechałem swoją hulajnogą pod okienko, ale okazało się, że w piątki obsługują tylko TIR-y a moja hulajnoga nie ma homologacji. Kazałem im się wypchać sianem! Siana akurat nie mieli, więc odjeżdżając patrzyłem z niesmakiem, jak próbują to zrobić styropianem. Nie bardzo im szło, bo łamali za duże kawałki. Humor poprawiła mi Joasia, która czekała już na mnie w swoim buduarze. Spędziłem z nią całą noc, bo obiecałem jej ten remont tapicerki w tapczanie a u mnie słowo droższe od inflacji! W środku nocy obudził nas telefon od Magdy, której też coś miałem obić, ale zapomniałem. Całe szczęście że telefon odebrała Małgosia, ona umie człowiekowi taki kit wcisnąć, że proszę siadać! Na siedząco, choć ziewając, wysłuchałem jej wzruszającej historyjki o bezczelnym kranie i nieszczelnym hydrauliku czy jakoś tak, nie pamiętam, byłem śpiący a w dodatku wzruszony. Wracając do domu całą drogę zachodziłem w głowę, czemu nie mam powodzenia u kobiet. Po drodze do głowy podszedł do mnie pomysł i powiedział, że to przez tą przyszłoroczną powódź, ten brak powodzenia. Wzruszyłem się do łez. To znaczy, że mogę wszystkie swoje niepowodzenia zwalić na karb klęsk żywiołowych?

Czwartek
Jednak się znalazł, podobno był w pralni i zapomniałem go odebrać. Śmieszna sprawa z tym czwartkiem, to najdziwniejszy dzień w moim życiu, co tydzień. Ostatnio w czwartki regularnie oddaje się nowej rozrywce. Nazywa się to IRC i jest bardziej czadowe od corocznych gonitw pcheł pociągowych trzylatków na torze w Rolland-Garros! IRC to skrót od Intensywne Rwanie Chętnych a polega z grubsza na tym, że siedząc przed komputerem można równocześnie podrywać wiele kobiet na raz, nie wydając przy tym ani grosza na wystawne kolacje czy bilety do kina! Po prostu wystarczy zwykły bajer i już są twoje! Jestem w tym dobry, tyle, że mam krótka pamięć więc po pierwsze muszę sobie co dzień wymyślać nową historyjkę, kim to niby nie jestem, a po drugie - zdarza mi się podrywać kilka razy tą samą i to naraz. Ostatnio wymyśliłem sobie, że jestem szanowanym i do tego cholernie przystojnym doktorem fizyki. He he, w razie, gdyby któraś chciała coś sprawdzić, obłożyłem się książkami a na dysku mam zeskanowane zdjęcia z PlayGirl, same ładne chłopaki, czasami mam ochotę zmienić orientację... Czasami mi się nudzi, jak mam naraz "na spławiku" nie więcej niż trzy Chętne, więc sobie poczytam te książki, poprzeglądam i czuje, że niedługo faktycznie zrobię jakiś doktorat. Tylko najpierw musiałbym chyba zdać maturę? Nie wiem, nie znam się na tym, skąd mam się znać, skoro mam za sobą tylko sześć klas podstawówki i kurs przysposobienia obronnego do życia w rodzinie. Który mi się nigdy nie przydał, bo jestem sierotą z pochodzenia. Buu, znowu sobie o tym przypomniałem! Resztę dnia spędzę więc wylewając łzy w maminy podołek i czekając na powrót z pracy moich tatusiów, może któryś kupił mi lizaka. Jak mi żaden z braci nie zabierze, to schowam się wieczorem w łazience z siostrą i spalimy go w tosterze. To nasza ulubiona rozrywka od czasu powrotu babci z emigracji wewnętrznej, znaczy: z przedpokoju. Ale mnie poniosło w dygresje. Z tego wszystkiego zapomniałbym napisać, że mam już niezłą kolekcję zdjęć tych znajomych z IRC! Które to zdjęcia można oglądać na corocznych wystawach hodowców królików, organizowanych co tydzień w sali Muzeum Geologii, piętro drugie, dział skamielin. Zapraszam!

Sobota
Strasznie nudny dzień. Zwykle podpalam wtedy jakąś kamienicę naprzeciwko i mierzę czas strażakom, kiedy przyjadą podpisać listę obecności. Bo zgasić jeszcze nigdy nic nie zdążyli. Jak dorosnę to też zostanę strażakiem. Będę codziennie ratował sąsiadkę z naprzeciwka, wynosząc ją bohatersko z płomieni. Ona zwykle krząta się po domu w samej koszuli i skarpetkach, a często tylko w samym rzemyku z kamykiem na ręce, będzie na co popatrzeć, jak ją wyniosę taką rozgrzaną i rozpaloną z pożaru! A na mnie się będzie dymił hełm, jak nie zapomnę go ubrać, i okulary. Których nigdy nie zdejmuję, chyba, że na noc, a i wtedy wkładam specjalne nocne okulary, żeby lepiej widzieć sny i żeby znaleźć rano te dzienne szkła. Mówię wam, mam taki słaby wzrok, że bez okularów nie znalazłbym okularów! To jak dorosnę. A jak zdziecinnieję to zostanę studentem prawa i administracji, będę mógł wytoczyć proces mojemu kotu za to, że był rudy i przez to wpędzał mnie w kompleksy! Do dziś mam uraz na punkcie rudych i piegowatych, niekoniecznie kotów. Że kot nie był piegowaty? Kto go tam wie, może miał kilka piegów pod futrem, musiałbym go ostrzyc, żeby się o tym przekonać, a na to nie pozwoliłoby mi Towarzystwo Opieki Nad Rudymi I Poszkodowanymi Przez Trzęsienia Ziemi (mieli mało członków, więc się połączyli). Nie zadzieram z organizacjami, nawet z tymi, w których mało kto płaci składki. Ja płacę regularnie, bo nie zadzieram... itd.

Niedziela
Uf, pamiętaj, abyś dzień święty święcił, więc postanowiłem kiedyś sobie, że w niedzielę nie skłamię ani razu! Wstałem grzecznie po dziewiątej, umyłem zęby i uszy, zjadłem lekkie śniadanko. Potem do Kościoła, spacer, obiad, dobry film w telewizji. Trochę pograłem w gry komputerowe, trochę poklepałem w Wordzie jakiś nowy tekst... Zamyśliłem się nad losem ludzkości i niedolą jednostek. Przeprowadziłem staruszkę przez ulicę i wrzuciłem datek żebrakowi w Rynku. Uśmiechałem się do dawnych znajomych, kłaniałem nowym; krzywiłem się ironicznie do starych wrogów, rzucałem złośliwe uwagi pod adresem świeżych. Słowem, dzień jak co dzień. I to było największe kłamstwo w moim życiu. Nie myję zębów, nie mam uszu. Na telewizor mnie nie stać, podobnie jak na wrogów. Przyjaciół też nie mam, no bo kto by się chciał przyjaźnić z takim jak ja, kłamcą? Staruszek unikam jak ognia, los ludzkości guzik mnie obchodzi, a wszyscy i tak mają lepiej niż ja. Żebrakowi ukradłem czapkę, do której zbierał pieniądze. Skłamałem, że skłamałem. Mam swój komputer. I piracką kopie Worda. I czasami coś piszę...

Oceń:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Komentarze

Odśwież
Avatar Pinka608

25 listopada 2012, 19:21

Ciekawe

Avatar master_oxar

23 sierpnia 2012, 20:39

WTF?

Avatar phoenix1415

15 stycznia 2012, 19:09

Jestem kłamcą. Wierzycie?

Avatar
Konto usunięte

20 czerwca 2011, 16:00

Uah, tak pokręcone... celowo :D bo ma to mówić kłamca, więc kłamie w każdym zdaniu a potem miesza XD 5/5 za pomysł

Avatar Pottermanka

28 maja 2011, 23:05

Przeczytałam Poniedziałek, a dalej mi się nie chciało, bo w tym się nie można połapać xDD

Avatar amanda

26 października 2010, 12:05

Ekolożka ;)

Avatar kaska_xd

19 września 2010, 18:40

nie rozumiem ;p

Avatar kokogdak555

28 lipca 2010, 17:16

na którą kot podał mi telewizor saute, więc niestety nie obejrzę więcej tej relacji z podboju Saturna.

Avatar szema454

6 lipca 2009, 12:08

A co do tekstu to 4/5

Avatar szema454

6 lipca 2009, 12:08

PrzemcioDoli123, nie widać kto jest autorem? Jest napisane- materiał dodał zespół Jeja

Avatar bkay89

10 marca 2009, 16:04

nawet fajne... 4/5

Avatar PrzemcioDoli123

8 marca 2009, 18:23

ups przypadkiem dałem 5/5 hehe...

Avatar PrzemcioDoli123

8 marca 2009, 18:22

A kto jest autorem? 4/5

Avatar Erenea

15 lutego 2009, 20:22

irracjonalne O.o
4/5

Możesz opublikować ten tekst na swojej stronie www (np. blogu).
Odnośnik tekstowy:

Podgląd: Z pamiętnika kłamcy

Bardzo dużo radości sprawi nam też taki link "Teksty":

Podgląd: Teksty

Opisz dokładnie problem, a jeśli potrzeba to zilustruj go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

Sortuj teksty

Kategorie

Polecane teksty

1. Zamiast kazać Ci ruszyć dupę dzwonią po dźwig.
2. Ty tańczysz, a orkiestra podskakuje.
3. Lekarz wykrywa u Ciebie wirusa pożerającego tkanki i daje Ci 35 lat życia.

Zobacz cały tekst

* Dlaczego słońce przyciemnia skórę, a rozjaśnia włosy?
* Dlaczego kobiety nie mogą umalować oczu z zamkniętymi ustami?
* Dlaczego nie ma takich tytułów w gazetach: "Wróżka wygrała w totka"?

Zobacz cały tekst

Tej nocy było bardzo gorąco. Mieszkaniec Amsterdamu z pochodzenia Włoch, który miał w zwyczaju sypiać pod gołym niebem podczas upalnego śródziemnomorskiego lata - postanowił przespać się na dachu.

Zobacz cały tekst

Jeśli czytasz ten poradnik, może to oznaczać, że w twoim sercu zaczyna kiełkować niezwykle szlachetna, zieloniutka jak dziewiczy las tropikalny, potrzeba zostania ekologiem. To wspaniale!

Zobacz cały tekst

Mieszkaniec Astrachania Eugeniusz Frenkiel stworzył teorię totalnej mobilizacji organizmu. W myśl tej teorii zagrożony organizm jest w stanie samą siłą myśli poruszać przedmiotami.

Zobacz cały tekst

Dobrze: Twoja żona jest w ciąży.
Źle: Ma w brzuchu trojaczki.
Bardzo źle: Ty jesteś bezpłodny.

Zobacz cały tekst

Forum Lamborghini:
- Powietrze świszczy pod uszczelkami szyb przy 330 km/h, czy to normalne?!


Forum Bentleya:
- Użyłem dziś popielniczki, gdzie dostanę nową?

Zobacz cały tekst

+ 10
Amerykanie trzęsą się z zimna.
Włoskie samochody nie chcą zapalić.
Możesz zobaczyć swój oddech.

Zobacz cały tekst

W pewnym pokoju na dywanie leżą John i Merry. Są martwi. Nie ma krwi. Dywan jest mokry i leżą na nim szkła.

Zobacz cały tekst

Dzień 1
Wypełniłem boski nakaz i zbudowałem arkę - imponujące dzieło rąk ludzkich. Przepełnia mnie duma a jednocześnie lęk, przed tym, co ma nastąpić. Na pokładzie jest już moja rodzina oraz zwierzęta. Zaczyna się chmurzyć. Chyba się zaczyna. Chwalmy Pana!

Zobacz cały tekst

Popularne teksty z nowych

Niedawno przyszedł do naszej apteki taki fajny chłopak, z 16 czy 17 lat miał. Zanim się odezwał, już wiedziałem po do przyszedł. Nachylił się do mnie, prawie przytulił się do szybki, położył na blacie pięć dyszek i szepce:
- P...poproszę paczkę p...p...rezerwatywy

Zobacz cały tekst

> Bądź mną
> Masz 80 tysięcy długu
> Mieszkaj w mieszkaniu
> Pal trawkę, ale krótko, bo nie stać Cię na więcej
> Przychodzi koleżka z podstawówki
> Dobry qmpel, mądra głowa

Zobacz cały tekst

Moja matka to fanatyczka pelargonii. Tak, dobrze usłyszeliście. Nie interesuje się jak inne matki, kotami, serialami, czy memami z minionkami. Na początku wszystko zaczęło się niepozornie. Coś tam od czasu do czasu gadała, że sąsiedzi mają kwiatki, a ona nie, ale wtedy nie spodziewałem się tego wszystkiego co stało się później...

Zobacz cały tekst

Podobno na łożu śmierci ludzie najczęściej żałują, że w życiu brakowało im odwagi, by żyć dla siebie, a nie w taki sposób, jak oczekują tego od nich inni. Mądre słowa, jak będę umierał, też tak powiem. Kojarzycie tę klasyczną scenkę? Przychodzi do ciebie sąsiad, ciocia, znajomy ojca albo to ty idziesz do kogoś w gości i słyszysz niewinną prośbę:
– Komputer mi nie działa. Ty się znasz na informatyce, możesz rzucić okiem?

Zobacz cały tekst

Mój ziomek to fanatyk informatyki. Pół mieszkania zajebane jakimiś komputerami i częściami do nich. To, że jebany nie podepcze tego wszystkiego to jebany cud. Druga połowa mieszkania zajebana Komputer Światem, CD-Action, Chipem itp. Co tydzień robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie informatyczne tygodniki. Do tego nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla informatyków i kręci gównoburze z innymi programistami o najlepsze kompilatory itp.

Zobacz cały tekst

Mój sąsiad jest jedną z tych irytujących osób które ze wszystkich sił starają się zaistnieć na YouTube. Przez lata obserwowałem go, jak próbował połknąć cynamon, leżał płasko na masce samochodu, gdy ten powoli odjeżdżał, czy oblewał się wodą krzycząc "epic win", "epic fail" lub "fuck". Dość męczące stało się przyglądanie kolejnym jego błazeństwom, wyczynianym w pogoni za internetową sławą. Kiedy więc zapukał pewnego dnia do moich drzwi i powiedział, że wyjeżdża na parę tygodni i poprosił o odbieranie jego poczty, szczerze mówiąc, poczułem ulgę. Nie potrafię wyjaśnić spokoju który ogarnął mój umysł, kiedy zrozumiałem, że przez dłuższą chwilę nie będę musiał być świadkiem jakiejkolwiek z jego głupot. Zawsze bałem się, że te jego „wyczyny” w końcu wpłyną jakoś na moje życie.

Zobacz cały tekst

Jak ja nienawidzę kur. Gdyby nie to, że są nawet smaczne i produkują tymi swoimi opierzonymi dupami jajka, to przysięgam, że zażądałbym zdelegalizowania ich w Polsce. Jak bardzo takie Dinozarły musiały się stoczyć, żeby tak skończyć. Tchórzliwe małe ku*wy, drą ryje od rana, łażą gdzie im się podoba.

Zobacz cały tekst

My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Zobacz cały tekst

Choć wielu walczy z memami niczym z mityczną bestią, większość z nas wie, że bez tej formy ekspresji w internecie nigdy nie byłoby tak wesoło. W gigantycznym zbiorze wszystkich memów, jakie do tej pory zostały stworzone przez internautów, sporą przestrzeń zajmują te poświęcone grom komputerowym. Przygotowaliśmy skromny ranking pięciu gier, które stały się inspiracją dla twórców memów z całego świata na przestrzeni wielu lat.

Przedstawiamy najbardziej memiczne gry komputerowe w historii:

Zobacz cały tekst

Choć niektórzy uważają, że gry komputerowe nie są rozrywką dla inteligentnych ludzi, prawdziwi gracze wiedzą, że większość cyfrowych produkcji wymaga zaangażowania w proces twórczy całego sztabu ludzi. Dobra gra to przede wszystkim doskonała fabuła, a nic nie podkręca opowieści bardziej niż nieoczekiwany zwrot akcji. Wiedzą o tym zarówno pisarze, producenci filmów, jak i twórcy gier. Prezentujemy 10 najlepszych zwrotów w grach, które zapadają w pamięci na długo, nie pozwalając o sobie łatwo zapomnieć. Uwaga! Potężne Spoilery!!!

Zobacz cały tekst

Zima idzie a ja w starych adidasach już miałem dziurę taką, że można było 2 palce wsadzić więc po miesiącu wyrzeczeń dzięki którym zaoszczędziłem pieniądze, poszedłem wczoraj do galerii handlowej kupić sobie porządne buty na zimę. W sklepie CCC znalazłem pic rel. Solidne wykonanie, przystępna cena, modny wygląd- nie zastanawiałem się długo. Wróciłem z butami do domu, pochodziłem w nich po pokoju, poprzeglądałem się w lustrze i czułem dobrze. Jeszcze je solidnie zaimpregnowałem, żeby nie przepuszczały wody i się nie niszczyły.

Zobacz cały tekst

Graj w konterstrajka w kafejce

Wróć do domu

Włącz tv

Pierwsza wieża płonie

Po 5 sekundach wpierdala się drugi samolot

Hehe jaki fajny film

Prezenterka płacze

O kurdebele to TVN24

Zobacz cały tekst

Siems! Myślicie, że jak dostaniecie wędką albo workiem papryki po głowie, raz na jakiś czas to jest wam źle?
Nic z tych rzeczy. Ja mam nienormalnego wujka fanatyka ekstremalnych atrakcji.

Zobacz cały tekst

Pewnego dnia moja wiekowa sąsiadka wracała ze sklepu niosąc dwie torby sprawunków. Z oddali przyglądała jej się sprytna wrona wyraźnie czając się na wystającą z torby porcję rosołową kurczaka. W pewnej chwili wrona przelatując niby mimochodem zrobiła dziobem otwór w siatce i raptownie oddaliła się na bezpieczną odległość, by poczekać, aż porcja rosołowa wypadnie na ziemię.
Jednak sąsiadka nie była wcale prostoduszną staruszką, na jaką mogłaby wyglądać. Lata pracy w Departamencie Zapobiegania Dywersji Polskiego Kontrwywiadu uczyniły z niej niezwykle czujną i podejrzliwą kobietę. Sąsiadka natychmiast zorientowała się, że wrona czai się na jej porcję rosołową, dlatego już wychodząc ze sklepu przełożyła kurczaka do drugiej siatki a w pierwszej niosła dla niepoznaki zwitek kartek z naklejonym kodem kreskowym oderwanym z porcji rosołowej.

Zobacz cały tekst

Pisząc o towarzyszach, wcale nie mam na myśli członków komunistycznej partii robotniczej ani żadnej innej organizacji tego typu. Dzisiaj na celownik bierzemy najciekawszych bohaterów niezależnych, którzy najlepiej spełnili swoje role kompanów w naszych ulubionych grach.

Zobacz cały tekst